Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2009

Stephen Knapp – Śri Nandanandana Prabhu

krishna-greeting-us-home
Ten zwrot, czy koncept, że ‘Bóg jest miłością’ jest często używany przez osoby z różnych religii, lecz rzadko kiedy jest wyjaśniany w dostateczny sposób. Być może powiedzą, że Bóg jest kochający, przebaczający, jest naszym przyjacielem, co jest prawdą, ale w istocie, jest to dosyć płytkie wyjaśnienie tego, jak Bóg jest miłością. Więc jeśli mamy zrozumieć, jak ktoś może odczuwać tak wielka duchową ekstazę, że materialne przyjemności stają się nieznaczące, jest to właściwy moment, aby omówić, jak Bóg jest źródłem ekstazy, miłości i szczęścia, których zawsze szukamy. Prawidłowe i kompletne tego wyjaśnienie znajdujemy jednak jedynie na najwyższym poziomie literatury wedyjskiej, szczególnie zaś w tradycji Vaisznava.

Literatura wedyjska opisuje Prawdę Absolutną jako sac-cit-ananda vigraha, co oznacza osobową postać wieczności, wiedzy i szczęścia. W Taittiriya Upaniszad (Drugie Vali, Siódme Anuvaka), Prawda Absolutna opisana jest jako skumulowane ananda, czyli szczęście. Istnieje zrozumienie, że to duchowe szczęście jest dynamiczną i osobową postacią Śri Kryszny, natomiast blask Brahmana, czyli wspaniałego białego światła, jest wszechprzenikającą bezosobową poświatą towarzyszącą temu szczęściu. Tak więc bezosobowy blask Brahmana ma swe źródło w Najwyższej Osobie, którą jest Śri Kryszna, źródło wszelkiego szczęścia. W Bahmananda, blasku Brahmana, smak czy doświadczenie tego szczęścia jest uśpione, niedyanmiczne. Z samej swej natury, Brahman jest czymś, z czym nie można mieć osobowego związku. Nie ma w nim działania i wymiany uczuć. W taki sposób, osoby wtapiające się w egzystencję bezosobowego Brahmana, wierząc, że jest to najwyższa prawda, pozostają niespełnionymi. Z kolei w osobowości Śri Kryszny, w rozrywkach i czynnościach przez Niego spełnianych, szczęście zawsze się powiększa i rozszerza w nowe wymiary. Najwyższy smak, czyli doświadczenie przyjemności tego duchowego szczęścia nazywane jest rasa, i także Kryszna nazywany jest rasa, centrum i źródło tego ekstatycznego, duchowego doświadczenia. Innymi słowy, On jest tym, Który obdarza największą, duchową rozkoszą. To należy rozszerzyć do zrozumienia, że Kryszna jest obiektem najwyższej czci i miłości, jak również ostatecznym doświadczeniem i podmiotem wiedzy, religii i miłości. Lecz Kryszna jest również rasika, czyli ostatecznym radującym się rasa, doświadczeniem duchowego szczęścia.

Zaczynamy teraz rozumieć, że Kryszna jest nie tylko ostatecznym obiektem miłości, ale też najwyższym odbiorcą, cieszącym się wszelkimi miłosnymi związkami. Dlatego Kryszna pełen jest nieograniczonych pragnień radowania się duchowymi, miłosnymi związkami, czyli rozrywkami, znanymi jako Lila. Aby tak się działo, Kryszna jest też wieczną ekspansją Siebie w osobie Radharani, Swej wiecznej ukochanej i najwyższej wielbicielki. Innymi słowy, Radharani jest żeńskim aspektem Najwyższego Pana, Śri Kryszny i jest nie-różna od Niego, ale razem (oba, męski i żeński aspekt) spełniają najwyższe miłosne duchowe rozrywki i objawiają całkowicie transcendentalne miłosne wymiany.

Radha jest bhavą, czyli ucieleśnieniem czystej i niemotywowanej egoizmem miłości. Cokolwiek Radha robi, służy całkowicie przyjemności Kryszny. Radha jest także hladini-śakti, czyli mocą przyjemności, spoczywającą w Krysznie. Ta moc szczęścia i przyjemności z wnętrza Kryszny przenika światy duchowe i materialne, a jakakolwiek przyjemność czy szczęście jest odczuwane przez kogokolwiek, jest to właśnie forma tej mocy przyjemności. Lecz im bardziej się zbliżamy do Kryszny na platformie duchowej, tym bardziej bezpośrednio odczuwamy moc tego źródła szczęścia i duchowej przyjemności. Najwyższą uosobioną formą tej mocy jest Śrimati Radharani. Dlatego też, Kryszna spełnia wymiany miłosne z Radharani i raduje się szczęściem Jej miłości wiele milionów razy bardziej, niż przyjemnością pochodzącą od Niego Samego. Miłość Radharani jest niemotywowaną miłością uosobionej mocy szczęścia Kryszny. Tym sposobem, Kryszna jest najsłodszym obiektem miłości, podczas gdy Radha jest najsłodszą kochającą wielbicielką.

W miarę wgłębiania się w Ich miłosny związek, widzimy coraz więcej wielbicieli, którzy asystując w tych rozrywkach, biorą udział w tych miłosnych wymianach Radha-Kryszny. Ponieważ wszystkie żywe istoty są duchowej natury, wszyscy posiadamy duchowy związek z Najwyższą Duchową Istotą, Śri Kryszną. Związek ten całkowicie przebudza się w świecie duchowym, co dla każdego jest źródłem ogromnego szczęścia. Im większa jest przyjemność Kryszny, tym większą przyjemność odczuwają wszyscy wielbiciele, którzy swą ekstazę oddają z powrotem Krysznie w swych miłosnych wymianach z Nim. Wtedy Kryszna odwzajemnia tę miłość jeszcze bardziej i miłosne wymiany (bhakti) między Kryszną i Jego wielbicielami bezustannie ekspandują i wzrastają na wiecznie nowe, coraz wyższe poziomy w niekończących się kręgach. Tym sposobem, wszyscy są spełnieni w tej duchowej miłości, która istnieje całkowicie poza granicami i oszacowaniem właściwym dla przyjemności i związków materialnych.

W taki sposób osoba zaangażowana w czystą bhakti dla Kryszny czuje się całkowicie spełniona i zadowolona. Dlatego też bhakti, która w pełni manifestuje się jako czysta miłość do Boga, jest prawdziwym celem każdej religii czy systemu jogi. Bhakti-joga, czyli proces oddania w miłości do Boga, jest zarówno celem jak i środkiem, a ostatecznym jego spełnieniem nie jest nawet zbawienie w niebie, lecz po prostu wejście w prema, co oznacza odzyskanie swojego duchowego, miłosnego związku z Najwyższym, bez względu na to, gdzie się znajdujemy i w jakiej sytuacji. Związek taki jest naszą naturalną, duchową pozycją oraz spełnieniem emocjonalnym i miłością, których zawsze szukamy. Nigdy jednak nie znajdziemy takiej miłości i szczęścia, dopóki pozostajemy pod wpływem materialnej koncepcji życia, kiedy myślimy, że naszą prawdziwą tożsamością jest nasze tymczasowe materialne ciało. Ten wzniosły miłosny związek z Najwyższym Panem, Śri Kryszną jest pragnieniem zarówno wszystkich dusz, jak i Samego Kryszny. Ta miłość jest siłą przyciągania między nami, ale w pełni może być zamanifestowana jedynie na poziomie duchowym, pomiędzy żywymi istotami a Najwyższym.

To właśnie oznacza, że Bóg jest miłością, wszech-kochającym i nieskończenie godną kochania osobą, której poszukujemy wszyscy, czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie. Gdziekolwiek byśmy szukali miłości, nic nie może tak całkowicie zadowolić duszy, jak ta miłosna wymiana z Najwyższym Panem, Śri Kryszną.

Dlatego właśnie Vaisznawowie, wyznawcy Pana Kryszny, nie poczuwają się do związku z żadną religią, lecz po prostu rozwijają czystą, niczym niezmąconą bhakti – miłość do Boga – poprzez praktykę służby oddania, bhakti-yogi. Kiedy to manifestuje się w pełni jako prema, taki czysty związek z Bogiem staje się tak intensywny, że nie jest się świadomym niczego poza nim. W tak czystym stanie świadomości, nie ma kwestii bycia hinduistą, muzułmaninem, chrześcijaninem, żydem czy jakiegokolwiek innego, materialnego i tymczasowego rozróżnienia. Istnieje jedynie platforma świata duchowego, gdzie Bóg i Jego ukochani zaabsorbowani są we wzniosłe i bezgranicznie ekstatyczne, miłosne wymiany.

Najwyższy czeka na nas, abyśmy powrócili na naszą oryginalną, duchową pozycję i powrócili do tych duchowych zajęć. Czas, jaki nam zajmie, aby powrócić do naszego duchowego domu zależy od tego, na ile pozwolimy sobie pozostawać pod wpływem i kontrolą materialnych impulsów i pragnień, które wiążą nas z egzystencją w materii. Niewłaściwym jest uważanie, że jesteśmy tak grzeszni czy upadli, że nie ma nadziei na rozwinięcie naszego duchowego związku z Najwyższym, ponieważ Kryszna zawsze czeka na Swoje zagubione dusze. Musimy jedynie, poprzez wzniesienie się ponad cielesne utożsamienie i uświadomienie sobie nauki o duszy – naszej prawdziwej tożsamości -, zacząć okazywać Mu, że chcemy do Niego powrócić.

Istotą naszej czystej duchowej tożsamości i doświadczenia duchowego jest nasz bezpośredni i osobisty miłosny związek z Najwyższą Osobą. Ta duchowa tożsamość jest fundamentalną podstawą dla jedności pomiędzy wszystkimi żywymi istotami, a przebudzenie tej tożsamości oraz miłości do Boga jest ostatecznym celem każdej prawdziwej ścieżki duchowej. Osiągnięcie tego jest najłatwiejsze poprzez proces bhakti-jogi, jogi miłości do Boga.

Reklamy

Read Full Post »

autor:Francois Gautier
Dziennikarz i korespondent gazety Le Figaro
Jesus jogi
The Indian Express, 20 listopada, 2000

Jezus był wielkim awatarem Miłości w historii ludzkości, a jego przekaz miłosierdzia, dobroczynności, dbania o innych, ma obecnie nawet większe znaczenie w obecnej, szybkiej i bezlitosnej cywilizacji niż 20 wieków temu, kiedy ludzie byli o wiele prostsi i żyli bliżej Natury.
Istnieją dzisiaj chrześcijanie, którzy starają się wprowadzać w życie nauki Chrystusa w chichy i nie narzucający się innym sposób. Nawet wśród misjonarzy chrześcijańskich w Indiach można znaleźć takich, którzy zajmują się najbiedniejszymi szanując przy tym ich kulturę. Takim rzadkim przykładem jest o. Ceyrac, jezuita, który od 60 lat żyje w Chenai, biegle mówi językiem tamilskim i często cytuje Upaniszady.

Niestety, od zarania chrześcijaństwie religię tę toczy choroba ekskluzywizmu, poczucia wyłącznego posiadania praw autorskich na Boga. Ten ekskluzywizm, to przekonanie wśród chrześcijan, że „oto my jesteśmy jedyną prawdziwą religią, a wszyscy inni bogowie są fałszywymi bogami”, miała i ma nadal krwawe, katastrofalne dla ludzkości konsekwencje – miliony ludzi zostało zabitych w imię Chrystusa, całe cywilizacje i narody zostały starte z powierzchni ziemi w imię „dania im słowa Bożego”. Chrześcijanie mordowali zresztą nie tylko obcych, ale także jak dzikusy zabijali swoich współbraci w Jezusie.

Można by mieć nadzieję, że ta nietolerancja, ten fanatyczny i militarny pęd do nawracania (siłą, oszustwem lub inaczej) ‘pogan’ na wiarę w tego „prawdziwego” Boga już nie istnieją w tym nowym milenium „oświecenia”. Tak niestety nie jest. Od prawie trzech wieków Indie są celem potężnego pędu do nawracania. Obecnie to zjawisko nawet narasta, gdyż chrześcijaństwo chwieje się na Zachodzie, do kościołów chodzi coraz mniej osób, a niewiele młodych ludzi chce zostawać księżmi czy zakonnicami. Z tego powodu kościoły chrześcijańskie szukają nowych wyznawców w trzecim świecie, a zwłaszcza w Indiach, gdzie ludzie posiadają tak głęboką, wrodzoną skłonność do religijności i duchowości. Papież posunął się nawet do nazwania tego tysiąclecia „Tysiącleciem ewangelizacji Azji”. I to właśnie w północno-wschodnich Indiach ta ewangelizacja osiąga największy sukces, ponieważ tamtejsi ludzie to proste, biedne i niewykształcone społeczności plemienne, które są łatwymi ofiarami werbunku.

Kiedy Indie odzyskały niepodległość, w stanie Tripura na przykład nie było żadnych chrześcijan, królem stanu był hinduista, a w całym kraju stały niezliczone świątynie. Jednak od 1950r. chrześcijańscy misjonarze (z błogosławieństwem Nehru) udali się w głąb lasów Tripura i zaczęli nawracać lud Kuki. Obecnie, według oficjalnych danych, w Tripura jest 120 tysięcy chrześcijan, co stanowi 90%-owy wzrost od roku 1991. Dane dotyczące stanu Arunachal Pradesh są nawet bardziej uderzające – w 1961r było tam tylko 1710 chrześcijan, a obecnie jest ich 115 tysięcy i zbudowano ponad 700 kościołów! Ilość pieniędzy przekazywana przez chrześcijan z zagranicy jest oszałamiająca – szkoła św. Pawła w Tripura, otrzymuje na przykład co semestr 8 milionów rupii dofinansowania. Która hinduistyczna szkoła może temu dorównać? Żaden kraj na świecie nie pozwoliłby na coś takiego. Francja, dla przykładu, posiada pełne ministerstwo zajmujące się ściganiem ‘sekt’, przez co rozumiane jest wszystko, co nie należy do wielkiej chrześcijańskiej rodziny, a szczególnie już, gdy posiada hinduistyczny, ‘pogański’ wydźwięk.

Czy nie jest także dziwne, że wiele działających w płn-wsch Indiach separatystycznych ruchów terrorystycznych, jak Mizo czy Bodo, nie tylko jest zdominowanych przez chrześcijan, ale także czasem funkcjonują dzięki ukrywanemu wsparciu misjonarzy chrześcijańskich? Dla przykładu, wywiad stanu Tripura posiada dowody, że chrześcijańskie szkoły Don Bosco (które są wszędzie na tym terenie) udzielają w nocy schronienia ekstremistom. Jednak marksistowski rząd stanu Tripura woli przymykać na to oko, ponieważ w Indiach komuniści działają dla swojego własnego, egoistycznego celu współpracując ręka w rękę z chrześcijanami. Czy zwykły człowiek w Indiach wie, że ścisła współpraca separatystami a kościołem jest tak silna w stanie Tripura i Assam, że są tam niszczone świątynie hinduistyczne i buddyjskie, że hinduiści boją się praktykować swoją religię (z wyjątkiem jeszcze bezpiecznych przyczółków jak Agartala), że hinduistyczni pracownicy społeczni, w odróżnieniu od chrześcijańskich, boją się udawać na tereny wiejskie i leśne? Jednak codziennie budowane są tam chrześcijańskie kościoły, a co tydzień otwierana jest nowa chrześcijańska szkoła, bez żadnej obawy ataków ze strony terrorystów. Czy w taki sposób powinno się traktować kraj, który od dawnych czasów, już w I wieku n.e., udzielał gościny chrześcijanom i dawał wolność organizowania społeczności chrześcijańskich?

Nie chodzi tylko o to, że nawracanie na chrześcijaństwo odbywa się poprzez nie-etyczne metody werbunkowe, ale o to, że jest ono zagrożeniem dla całych kultur, dla całego sposobu życia społeczności, że niszczy wiekowe tradycje, zwyczaje i mądrość. Chrześcijaństwo w Indiach wpaja ludziom pogardę dla własnej religii i uwielbienie dla kultury zachodniej, która jest im obca i przynosi katastrofalne rezultaty. Największy problem narkotyków, rozwiązłości czy alkoholu w Indiach istnieje właśnie w północno-wschodnich Indiach, odkąd teren ten stał się chrześcijański.
Już czas, aby Hindusi otworzyli oczy i zobaczyli, jakim zagrożeniem jest chrześcijańskie nawracanie. Argument (wysuwany głównie przez ‘świeckich’ intelektualistów), że w Indiach jest tylko 3% chrześcijan i dlatego nie mogą stanowić zagrożenia, jest całkowicie błędny – wpływ, jaki chrześcijanie mają w Indiach za pośrednictwem ich szkół, szpitali oraz gigantycznych pieniędzy, jaki płyną z zagranicy na nawracanie Hindusów, jest totalnie nieproporcjonalny do procentowej ilości wyznawców.

Czy przekaz Chrystusa to przekaz Miłości, szanowania innych kultur i wiar, czy też przekaz przemocy, oszustwa i nie-etycznego nawracania w jego imię?

Read Full Post »

„Ja jestem smakiem wody, światłem słońca i księżyca, sylabą om w mantrach wedyjskich; Ja jestem dźwiękiem w eterze i możliwością w człowieku, o synu Kunti.”

Read Full Post »

„Wiedz, że Ja jestem początkiem i końcem wszystkiego, co materialne i duchowe w tym świecie.”

Read Full Post »